Teraz już oficjalny. Bo w zasadzie od dobrych kilku lat obywatele
u polityków liczą się tylko w wyborach powszechnych. Zagłosujcie i
spierdalajcie dając nam spokój na kolejne cztery lata. No, może
kiedyś jeszcze poprosimy was o głos, ale będzie to głos fikcyjny,
tak, żebyście mieli wrażenie, że macie jakiś wpływ na to państwo.
Opozycja? Jaka opozycja? To ci, którym poglądy zmieniają się
w zależności od tego, z której strony wieje wiaterek? Litości.
I jak my mamy w tym kraju żyć? W kraju, w którym politycy nie mają
elementarnej wiedzy na temat rządzenia? No bo jak zrozumieć to, że
ludzie najzwyczajniej w świecie nie życzą sobie pewnych durnych i
karygodnych przepisów, nie podoba im się taka kolej rzeczy,
a wielmożnie nam panujący, wszechoświeceni wiedzą lepiej
co dla tego ludu jest lepsze.
I co teraz będzie? Czyżby tak jak w Irlandii? Zrobimy referendum,
pójdzie nie po naszej myśli to się zrobi następne, a co! I tak lud to
kupi myśląc, że to dla ich dobra. Odpalimy im M jak Miłość, Klan,
albo jakieś inne gówno mające na celu odmóżdżyć, odwrócić uwagę
i sprawić, że umysły ludzi będą jeszcze bardziej podatne na wszelkie
manipulacje.
A do czego tak właściwie piję? Chyba każdy doskonale wie. To, co
rząd dziś odpierdolił to się w największej pale nie mieści. Internauci,
i nie tylko oni, w całej Polsce wyszli z domów na ulicę by pokazać i
oprotestować to, co nasi reprezentanci zamierzali zrobić. I co, gdzie
nas mają? Jak już pisałem - w ciemnej dupie. Ale wielu to nie rusza.
"Eee, tam panie, co mnie te acty obchodzą, są większe problemy."
Tak, nikt przecież nie przeczy, że innych problemów nie ma, ale
kurwa, to znaczy, że mamy się nie przejmować naszą wolnością,
a całą uwagę skupić na głodującej Afryce i wojnach na bliskim wschodzie or sth?
Mój znajomy wyśmiał ACTA i stwierdził, że to temat zastępczy. Bo przecież problemy gospodarcze, godność człowieka poniewierana i te sprawy, a my się tu pierdołami zajmujemy. Brak mi słów.
Więc tak, mamy koniec demokracji, głos i żądania większości ludzi nie mają już kompletnego znaczenia, władza uważa, że to państwo należy do nich i oni decydują o jego losie.
Otóż nie kurwa, nie decydujecie. To nie jest wasz kraj, to jest nasz kraj. I jak się większości ludzi coś nie podoba to wy, których my wybraliśmy (czyt. którym my daliśmy pracę) macie wykonywać nasze polecenia. Jeśli tego robić nie będziecie to wywalimy was na zbity pysk tak, jak pracodawca wywala nieodpowiedzialnego pracownika.
Jeszcze dożyjecie tego dnia, obiecuję.
u polityków liczą się tylko w wyborach powszechnych. Zagłosujcie i
spierdalajcie dając nam spokój na kolejne cztery lata. No, może
kiedyś jeszcze poprosimy was o głos, ale będzie to głos fikcyjny,
tak, żebyście mieli wrażenie, że macie jakiś wpływ na to państwo.
Opozycja? Jaka opozycja? To ci, którym poglądy zmieniają się
w zależności od tego, z której strony wieje wiaterek? Litości.
I jak my mamy w tym kraju żyć? W kraju, w którym politycy nie mają
elementarnej wiedzy na temat rządzenia? No bo jak zrozumieć to, że
ludzie najzwyczajniej w świecie nie życzą sobie pewnych durnych i
karygodnych przepisów, nie podoba im się taka kolej rzeczy,
a wielmożnie nam panujący, wszechoświeceni wiedzą lepiej
co dla tego ludu jest lepsze.
I co teraz będzie? Czyżby tak jak w Irlandii? Zrobimy referendum,
pójdzie nie po naszej myśli to się zrobi następne, a co! I tak lud to
kupi myśląc, że to dla ich dobra. Odpalimy im M jak Miłość, Klan,
albo jakieś inne gówno mające na celu odmóżdżyć, odwrócić uwagę
i sprawić, że umysły ludzi będą jeszcze bardziej podatne na wszelkie
manipulacje.
A do czego tak właściwie piję? Chyba każdy doskonale wie. To, co
rząd dziś odpierdolił to się w największej pale nie mieści. Internauci,
i nie tylko oni, w całej Polsce wyszli z domów na ulicę by pokazać i
oprotestować to, co nasi reprezentanci zamierzali zrobić. I co, gdzie
nas mają? Jak już pisałem - w ciemnej dupie. Ale wielu to nie rusza.
"Eee, tam panie, co mnie te acty obchodzą, są większe problemy."
Tak, nikt przecież nie przeczy, że innych problemów nie ma, ale
kurwa, to znaczy, że mamy się nie przejmować naszą wolnością,
a całą uwagę skupić na głodującej Afryce i wojnach na bliskim wschodzie or sth?
Mój znajomy wyśmiał ACTA i stwierdził, że to temat zastępczy. Bo przecież problemy gospodarcze, godność człowieka poniewierana i te sprawy, a my się tu pierdołami zajmujemy. Brak mi słów.
Więc tak, mamy koniec demokracji, głos i żądania większości ludzi nie mają już kompletnego znaczenia, władza uważa, że to państwo należy do nich i oni decydują o jego losie.
Otóż nie kurwa, nie decydujecie. To nie jest wasz kraj, to jest nasz kraj. I jak się większości ludzi coś nie podoba to wy, których my wybraliśmy (czyt. którym my daliśmy pracę) macie wykonywać nasze polecenia. Jeśli tego robić nie będziecie to wywalimy was na zbity pysk tak, jak pracodawca wywala nieodpowiedzialnego pracownika.
Jeszcze dożyjecie tego dnia, obiecuję.





